Przyczyna: Stanisław Lem. "Pamiętnik znaleziony w wannie."
Czas: Poniedziałek 24.09.2007 r. godz. 17.00.
Miejsce: D.K.K. przy Miejskiej Bibliotece Publicznej
im. C.K. Norwida w Świdnicy.
To było moje drugie spotkanie z ludźmi biorącymi udział w Dyskusyjnym Klubie Książki w miejscowej bibliotece, drugie, ale zaręczam, że na pewno nie ostatnie. Mimo, że jestem dla klubu zupełnie świeżym nabytkiem, to pozwoliłem sobie już na pierwszym spotkaniu (poświęconym książce Olgi Tokarczuk "Inanna w grobowcach świata") na zaproponowanie lektury na następną, recenzowaną właśnie dyskusję i ku mojemu zaskoczeniu propozycja została przyjęta.
W tym miejscu winien jestem ewentualnemu czytelnikowi tego tekstu kilka słów wyjaśnienia.
Dlaczego Lem? Dlaczego właśnie "Pamiętnik znaleziony w wannie"? Przyznam, że pierwszą przyczyną takiego właśnie wyboru były nasuwające się samoistnie, przynajmniej w moim mniemaniu, skojarzenia między powieścią Stanisława Lema, a prozą Pani Tokarczuk. W obu przypadkach przedstawiono nierealną wizję świata hermetycznie zamkniętego, niejako odizolowanego od realnej rzeczywistości, a i wizerunek człowieka ukazany w dziełach omawianych twórców jest dość podobny, właściwie to wielka ludzka masa pozbawiona praktycznie wszelkich cech mogących pretendować do miana "człowieczych".
Drugim powodem jest przerażająca aktualność powieści Stanisława Lema pomimo czasu, który upłynął od premiery książki w 1961 roku. Jej wielopoziomowość, mroczny i balansujący na granicy absurdu klimat, sprzyjał, jak się miało okazać, ożywionej, momentami gorącej dyskusji.
Interpretacji tekstu powieści znalazłoby się co najmniej tyle, ile osób podjęłoby dyskurs na jej temat. Cóż, świadczyć to może tylko o wielkości Stanisława Lema jako autora, jak i o uniwersalności jego utworu. Opierając się na wypowiedziach samego pisarza, "Pamiętnik..." jest ulubionym, obok "Cyberiady", dzieckiem Lema. Wracam jednak do samego "Pamiętnika znalezionego w wannie".
Na pierwszy rzut oka to klasyczna antyutopia w orwell'owskim stylu. Jednak im głębiej pogrążamy się w lekturze, tym mniejszą zachowujemy pewność co do rzeczywistych znaczeń symboliki stosowanej przez autora. Całość przedstawionego przez Lema (na szczęście wymyślonego) świata jawi nam się w formie koszmaru sennego stworzonego przez chorą wyobraźnię. To istny horror, swoista kontynuacja "Procesu" Kafki. Zamknięty świat GMACHU to dla jednych krytyka systemu totalitarnego panującego w Polsce w czasie gdy powstawała powieść, dla innych to alegoria życia ludzkiego, pełnego niespodziewanych pułapek i okrucieństwa, protest przeciw jego dehumanizacji. Są też tacy, którzy doszukują się w tej prozie odniesień do antropologii kultury i pierwotnej symboliki, uznając labirynty tworzone przez korytarze GMACHU za symbol duszy ludzkiej, a nawet, również poprzez przypadkowość, którą rządzi się GMACH, za zredukowany model wszechświata. Jak już wspomniałem nic w "Pamiętniku..." nie jest w stu procentach pewne, autor posunął się znacznie dalej, wszystko w "Pamiętniku..." jest szyfrem!!! Każdy szpieguje każdego, wszystko jest nieustanną grą, w rezultacie której nie wiemy nawet po czyjej stronie stoją poszczególni gracze...
Może bohater powieści to jeden z nas, borykający się stale z bezsensownością otaczających nas instytucji biurokratycznych, może GMACH rośnie już wokół nas, w nas...
Tytułem podsumowania: moim skromnym zdaniem LEKTURA OBOWIĄZKOWA!!!!!!!
rost'67
|