Zastygające słońca
ciocia już chce odjeżdżać
nie może jeść ogórków
ani śpiewać
trzedziestoletnia godzina
przestała marzyć
nie widzi sukienki z łez
którą szyje matka
panna młoda nic nie wie
o cudzej śmierci
własna rzadko
zagląda jej w oczy
czerstwy ogrodnik
sieje i zbiera
nie liczy słońc
które zastygają na zimę
tak to
sprzeczność interesów
utrzymuje świat
w świeżym stanie
Skoro taki
po deszczu otwieram drzwi
ale nie znajduję za nimi
odpowiedzi
na dręczące mnie muchy
wycieraczka śpi
jak zwykle na plecach
pusty korytarz chce
wejść do mnie
więc mu odpowiadam
przez dziurkę od klucza
wytrzyj nogi i odejdź
bo mój kot boi się ciebie
trzasnęły główne szczęki
tupot pobiegł obok
wiatr powiesił się na słupie
znów nie będzie światła
ukradkiem obracam drzwi
nie ma poczty pod mój numer
korytarz ma czyste buty
zatrzaskuję mu jeden
w białych drzwiach
niech skomli
skoro
taki samotny
|