|
Przyczyna: Myśliwski Wiesław. "Traktat o łuskaniu fasoli"
Czas: Poniedziałek 28.01.2008 r. godz. 18.00.
Miejsce: D.K.K. przy Miejskiej Bibliotece Publicznej im. C.K. Norwida
w Świdnicy.
Właściwie nie wiem jak zacząć, bo i temat ostatniego spotkania DKK, "Traktat o łuskaniu fasoli" Wiesława Myśliwskiego jest, przynajmniej dla mnie, wielkim zaskoczeniem i tajemnicą. Dawno już nie czytałem tak niejednoznacznej, wielopoziomowej literatury, ale warto było czekać całe dziesięć lat, poprzednia książka Myśliwskiego - "Widnokrąg" została wydana w 1996 roku, na tak wspaniałą powieść tego autora. Notabene oba utwory zostały uhonorowane literacką nagrodą "Nike" ( 1997 i 2007 ).
W trakcie spotkania dyskusja raz po raz odbiegała od tematu głównego, powieści Myśliwskiego. Odnosiło się wrażenie, że to sam autor "Traktatu..." w jakiś niewytłumaczalny sposób stara się pokazać dyskutantom wielowymiarowość swojej literatury.
"Traktat..." to monolog - rzeka, spowiedź, historia życia głównego bohatera opowiadana w ciągu jednej nocy przypadkowemu słuchaczowi. Monolog nie przerywany przez nikogo, momentami chaotyczny i pozbawiony chronologii, a jednak wciągający i przykuwający uwagę czytelnika. Pozorny nieład wypowiedzi bohatera z czasem układa się w spójną i jakże barwną całość, odnosi się wrażenie, że to nie słowo pisane, ale potok słów płynących z ust siedzącego naprzeciw nas człowieka. To język mówiony, mimo, że "zaklęty" w papier.
Czym jest "Traktat..."? Historią życia jednego człowieka? Dziejami całego narodu? Rozprawą filozoficzną? Pochwałą wsi (co w twórczości Myśliwskiego jest motywem przewodnim)? A może wszystkim tym jednocześnie?
Kim jest słuchacz głównego bohatera? Bogiem? Szatanem? Śmiercią? A może to jego własne alter ego?
Odpowiedzi na te pytania nie sposób znaleźć. Na tym polega tajemniczość i wyjątkowość tej powieści, na wielkim niedopowiedzeniu.
rost'67
|