Poematy stacyjne
Pawana na śmierć linii kolejowej
Wrocław-Świdnica
Wrocław
Stoper! Start!
łuku warg jeszcze
łyk
białe mignięcia a spodem
róż i ciepło
odjechał peron a na nim
bez jabłka
kobieta
Wojszyce
ćwierć tarczy zegara
na minus od uśmiechu
plus do przyszłości o ćwierć
więcej życia
odbiegam Od-Do
Klecina
ścichła lawina świateł
uwożę w sen kolejne
narodziny
aby od jutra do niedzieli
zaplanowali mi
urlop zdrowotny w szpitalu
psychiatrycznym
w ładnej okolicy z drutami
ale tylko na okres jednej
stacji
Jest wyspa
Na morzu jest wyspa którą kiedyś
odwiedził Bóg
dotknął ręką i teraz tam
mój raj
mam tam drzewa dobrego i złego
owoce jakich nie skosztuję
bo nie chcę utracić
tego pierwszego życia
tu jest zielono i ciepło
i niebo lazurowe
mogę chodzić pływać
i nie płaczę bo odeszła Ewa
bok się zrósł i nie ma blizny
po wyjętym ze mnie odbiciu
nie ma śladu po narodzinach
po morzu pływa płetwonogi
anioł stróż
odgania intruzów którzy chcieliby
rozwinąć
nade mną parasol
którzy wyrzuciliby owoce
do wody
bo nie są w tym sezonie modne
i ceny zbyt konkurencyjne
na morzu jest wyspa i ma
cały szereg zamków w drzwiach
zamknąłem się do wewnątrz
muchy nie przelatują
z naddźwiękiem
przez moje sny
|