|
Przyczyna: Kapuściński Ryszard. "Podróże z Herodotem"
Czas: Poniedziałek 25.02.2008 r. godz. 18.00.
Miejsce: D.K.K. przy Miejskiej Bibliotece Publicznej im. C.K. Norwida
w Świdnicy.
Lektura zbioru reportaży Ryszarda Kapuścińskiego "Podróże z Herodotem" okazała się zajęciem ze wszech miar interesującym, wręcz fascynującym. Nie mam pewności czy określenie reportaż całkowicie oddaje rzeczywistą wymowę utworów twórcy. Nie są one w swojej formie jednoznaczne i bardzo często bliżej im do eseju niż do klasycznego reportażu. Może właśnie w tym należy upatrywać wielkości Kapuścińskiego jako literata i twórcy nowoczesnego reportażu, którego dokonania znalazły uznanie
i gorących wielbicieli na całym świecie, stając się jednocześnie kanonem szeroko pojętej literatury faktu. Mistrzostwo osiągnięte w tej dziedzinie przez Kapuścińskiego jest bezdyskusyjne i poparte wieloma pochlebnymi wypowiedziami kolegów "po piórze", zarówno reporterów, jak i twórców innych gatunków literackich.
"Podróże z Herodotem" to niesamowita przygoda, rzeczywista podróż w czasie i w przestrzeni, to podróż samego autora do miejsc, które widział na własne oczy, do czasów młodości, do początków swojej reporterskiej kariery, ale odbywamy równoległą podróż z "nauczycielem" Kapuścińskiego, Herodotem. Te dwie przedstawione w "Podróżach..." rzeczywistości przeplatają się i uzupełniają nawzajem tworząc zupełnie nową jakość. Kapuściński uważa Herodota za protoplastę fachu dziennikarskiego i traktuje go bardziej jako reportera niż, jak współcześni Herodotowi, historyka. Metoda jaką do opisania swoich wypraw zastosował Herodot jest bardzo bliska Kapuścińskiemu i charakteryzuje się przede wszystkim rzetelnością i uczciwością, które to cechy powinny wyróżniać każdego szanującego się korespondenta.
"Podróże z Herodotem" traktują również o problemie inności, a co za tym idzie, o potrzebie tolerancji między kulturami. To książka o zderzeniu dwóch odmiennych cywilizacji, Wschodu i Zachodu, Europy i Azji, jednak nie o nazwy w niej przecież chodzi... Nie o konfrontację kultur i mentalności, ale o zrozumienie odmienności innych nacji, zrozumienie mechanizmów ich postępowania, moralności i zwyczajów. Nie chodzi o ocenianie i szufladkowanie, raczej o potrzebę przezwyciężenia strachu przed obcymi - inny, obcy, nie oznacza wcale zły.
To również zestawienie dwóch punktów widzenia, jeżeli chodzi o postrzeganie świata jako całości.
Z jednej strony Herodot ze swoim "okrojonym" światem zaczynającym się na zachodzie na Słupach Herkulesa i kraju Scytów na północy, kończącym się w Indiach na wschodzie i wreszcie w Afryce Północnej na południu. Przeciwstawia mu się globalny ogląd Kapuścińskiego i jego świadomość istnienia na ziemi niezliczonych plemion i nacji, wśród których dumni europejczycy i w ogóle przedstawiciele cywilizacji Zachodu stanowią zdecydowaną mniejszość.
rost'67
|