|
Przyczyna: Michał Witkowski. "Lubiewo."
Czas: Poniedziałek 29.10.2007 r. godz. 18.00.
Miejsce: D.K.K. przy Miejskiej Bibliotece Publicznej im. C.K. Norwida w Świdnicy.
Kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, a raczej jego temat, stanowiło dla mnie obietnicę ożywionej, jeżeli nie gorącej, dyskusji. I nie zawiodłem się! Tym razem "na warsztat" klubowicze wzięli powieściowy debiut Michała Witkowskiego - "Lubiewo". Już sama tematyka powieści, nie wspominając osoby samego autora, budzi wielkie kontrowersje natury nie tylko obyczajowej. "Lubiewo" to książka ważna, choć może niekoniecznie łatwa, to powieść doceniona przez krytykę literacką, poruszająca bardzo trudne i niestety wciąż wstydliwe dla Polaków problemy mniejszości seksualnych. To opowieść o "ciotach" (określenie autora) ukazująca najmroczniejsze oblicze środowiska wrocławskich gejów od lat sześćdziesiątych po okres transformacji ustrojowej w latach dziewięćdziesiątych. W jednym z wywiadów Witkowski stwierdza, że nie interesowała go tzw. klasa średnia polskich homoseksualistów, ale ten najgorszy margines, ludzie, którzy przez swą inność zostali wyrzuceni poza nawias przez pruderyjne i pełne hipokryzji społeczeństwo.
Sam Witkowski wywodzi się z takich właśnie środowisk i z pewnością lwia część nakreślonych w powieści sytuacji i postaci znajduje swoje odzwierciedlenie w świecie realnym. Napisana krwistym językiem, zabrzmi to jak truizm, nikogo nie pozostawia obojętnym: zachwyt, niesmak, nienawiść - tak, ale nie obojętność. Znalazło to potwierdzenie w czasie comiesięcznego spotkania D.K.K.
"Lubiewo" to książka - krzyk, wołanie o tolerancję! To lektura trudna, dla niektórych czytelników wręcz obrzydliwa. Nie może jednak ujść uwadze czytelnika sprawność i lekkość z jaką autor prowadzi w niej narrację. To pozycja wydawnicza zapełniająca kolejną "białą plamę" na literackiej mapie Polski.
rost'67
|